Diablo IV – czyli o nabranych i lotnych umysłach 249

Na znanym serwisie z filmami pojawił się materiał sygnowany jako nowy zwiastun Diablo IV. Gdy się go przejrzało, okazało się, że to nie była wcale nowa zapowiedź, ale stara, którą uraczono nas już w zeszłym roku. Niemniej niektórzy za punkt honoru wzięli sobie to, by wykazać się wyższością, chwaląc się jacy to są – nomen omen – diablo przenikliwi…

Każdemu się zdarza

Pamiętacie ten stary zwiastun? Być może nie, było to dawno. W każdym razie widzieliśmy w nim kawałek gameplaya oraz przerywnika. Dowiadujemy się, że „hell is coming”, co akurat w przypadku serii Diablo nie powinno specjalnie dziwić. Twórcy zapewne chcą osiągnąć mrocczy efekt, ale czy im to się uda? Niby wszystko spoko, ale naszym zdaniem za dużo w udostępnionym filmiku było świetlnych efektów, różnokolorowych błyskawic i tego typu dodatków, przez co gra przypomina nieco LOL-a czy inne tego rodzaju rozgrywki dla nastoletnich zapaleńców.

Cóż, widocznie uznali, żę tego chce współczesny gracz. Ale to tyle tytułem wstępu. Zdarzyło się bowiem tak, że ten sam zwiastun trafił do sieci z nową datą, wskazującą mylnie, że pojawił się w 2020 roku. Pewien dziennikarz się omylił, co przecież każdemu się zdarza, i opisał „nowy zwiastun gry Diablo IV”. Nie byłoby właściwie, o czym pisać, gdyby nie reakcja redaktora z innego, konkurencyjnego portalu. Stworzył bardzo buracki tekst. Chciał w nim zapewne zabrylować dowcipem, ironią czy brawurą. Ale powstał dosć żenujący artykulik, w którym autor dokonuje samogwałtu na swym „ego”, przy okazji arogancko się odnosi do swych czytelników, wspominając coś o „małej lotności”… Dobrze zareagowali czytelnicy, którzy w komentarzach dali znać, co sądzą o podobnym popisie kabotyna.