Figurki dla konsolowych maniaków 3

zbieracz czeka na figurki z gier na PS5

Pojawiło się ostatnio kilka mglistych zapowiedzi na nowe konsole. Jednak od czasu prezentacji googlowej Stadii, która – jak się okazało – nie będzie ani nową, ani żadną konsolą, niewiele się wydarzyło w świecie gamingowych newsów. Dlatego sięgamy po niespecjalnie spektakularny wątek. Chodzi o figurki. Brzmi niezbyt ponętnie, ale chodzi o figurki postaci z gier komputerowych. Już nieco lepiej, co nie? Dobra, to powiedzmy nieco szerzej, o co chodzi.

Zbieracze zacierają ręce

Każdy ma w sobie coś z kolekcjonera. Zbieramy przeróżne rzeczy, od tak standardowych jak znaczki, podkładki do piwa, autografy gwiazd, po dość zdumiewające, dla których trudno nam sobie znaleźć wyjaśnienie. Są i tacy, którzy “kolekcjonują wspomnienia”, ale, no cóż, nie będziemy się o nich rozpisywali. W każdym razie fenomen zbieractwa sięga chyba czasów pradawnych, kultury zbieracko-łowieckiej. Im większa kolekcja, tym jesteśmy z siebie bardziej dumni. Istotny  tu jest też element rywalizacji, nieobcy przecież takim zagorzałym maniakom jak my. Porównujemy ze sobą to, co mamy. Rarytasy budzą zazdrość w oczach rywali, a podziw wśród niewiast.

W niektórych przypadkach wymieniamy się, na przykład wtedy, gdy dysponujemy duplikatami.

Dlaczego więc maniacy gier nie mieliby ku temu predyspozycji? Kiedyś zbieraliśmy legendarne magazyny. Często znajdowaliśmy w nich plakaty. Chętnie wieszaliśmy nad łóżkami. Do dziś jeden z nas wzruszonym głosem wspomina swój z Larą Croft. Nie ma się co dziwić, to jego pierwsza, i jak dotąd jedyna miłość, zresztą nie do końca spełniona… Ale spory kawał życia jeszcze przed Pawłem.

 

Są i inne gadżety z logo ulubionej gry, jak kubki, pościel, pidżama czy po prostu koszulki.

Patent Sony na Playstation 5

 

Tyle tytułem wprowadzenia. Tymczasem Sony zaprezentowało patent. Mowa o figurkach oraz kartach z gier. Nic nowego pod słońcem – powiedzielibyśmy znużeni, ale otóż nie do końca. Owszem, Nintendo nie od dziś daje nam tego rodzaju gadżety. Różnorakie figurki nie dość, że ładnie wyglądają na biurku, do tego przeniesiemy je do świata cyfrowego, czyli w rzeczywistość gier komputerowych. Mamy zarówno coś namacalnego, co musimy co tydzień odkurzać, jak i wirtualnego, co w każdym razie urozmaica i wzbogaca naszą rozgrywkę.

Tymczasem figurki kojarzone z nową konsolą Sony miałyby jeden jeszcze atut. Chodzi o kwestię odsprzedaży. Tym razem nie przechodziłyby z rąk do rąk wyłącznie wdzięczne statuetki, ale także ich cyfrowe alter ego, które podrasowaliśmy podczas obfitujących w sukcesy posiedzeń. Egzemplarz więc, jako wartościowszy, moglibyśmy opylać za krocie.

Przy czym – tak na dobrą sprawę, nie wiemy, czy projekt się urealni, czy pozostanie ciekawym, ale jednak tylko szkicem.