Pomocnik od spraw trudnych 277

Już przynajmniej z dwóch źródeł dowiadujemy się, że w czerwcu zostanie nam zaprezentowana nowa konsola Sony. Wydaje się, że to dobry termin, zważywszy, że nastąpiłoby to około pół roku przed spodziewaną premierą wypasionego sprzętu. Poza tym Japończycy raczej skąpią nam oficjalnych komunikatów. Większości rzeczy dowiadujemy się z przecieków, której nieraz okazują się fałszywe.

Podążamy również tropem patentów. Tutaj przynajmniej wiemy, że Sony do pewnego pomysłu podchodzi w miarę poważnie – w innym wypadku przecież nie mknęliby do biura patentowego.

Ile nam to zajmie?

Rozwój technologiczny nie zatrzymuje się, a nawet można zauważyć, że wyraźnie przyspiesza. Odnosi się to do wielu dziedzin życia, właściwie wszystkich. Nie inaczej jest z grami komputerowymi. Wprawdzie wiele jeszcze zostało do udoskonalenia, ale to, o czym teraz słyszymy przyprawia nas nieraz o zawrót głowy. Wiążą się z tym i negatywy, i pozytywy. Dotyczy to choćby – jak by go nazwać? – OK,… prywatnego podpowiadacza.

Zdarza się, że mamy akurat godzinę albo i mniej, dajmy na to, dwa kwadranse, do wyjścia i postanawiamy przysiąść przy konsoli. Zastanawiamy się, czy zdążymy przejść jakiś poziom lub pokonać wszystkich przeciwników na planszy… Otóż, gdyby opatentowany pomysł przyoblekł się w ciało, wtedy osobisty asystent by nam podpowiadał, ile czasu zajmie nam osiągnięcie w grze jakiegoś określonego celu – dzięki temu łatwiej by nam było zorganizować sobie dzień i zmarnotrawić jak najmniej chwil.

Byłoby to nawet całkiem spoko. Ale nasz podpowiadacz pełniłby jeszcze inne funkcje. Zdradzałby nam mianowicie tajniki gry, czyli mówiąc wprost – podpowiadał, jak przejść level, ubić bosa i inne tego typu zagadnienia. Czyli po wciśnięciu guzika przechodzilibyśmy momentalnie do sekcji solucji. Oczywiście takie coś już było przed laty, kiedy kupowaliśmy magazyny poświęcone grom komputerowy. Teraz przebiegałoby to zdecydowanie szybciej.

Rozwiązanie znalazłoby zapewne wielu przeciwników, którzy nie uznają tego rodzaju ułatwień. Ale przecież korzystanie z różnego rodzaju porad nigdy nie było przymusem.