Za ile byś kupił PS5? [dyskurs] 5

debata na temat ceny Playstation 5

Echa po plotkach na temat ceny Playstation 5 nie cichną, choć i nie rosną. Niektóre redakcje uznały, że kwestia ta jest dobra, by ją poruszyć podczas wewnątrzzespołowych debatach. Jeden z naszych kolegów rzucił – Czemu my czegoś takiego nie zrobimy? Czy jesteśmy gorsi? Zaprzeczyliśmy jak jeden mąż, dodając, że w niektórych sprawach jesteśmy nawet lepsi. I tak narodził się, mamy nadzieję, ciekawy dyskurs.

Ażurowy Smok – stać mnie, ale póki co zapowiedzi Sony nie rzucają na kolana

ażurowy smok
„Choćby konsola na starcie stała po 1500 złotych, nie wyłożę tej mikrej sumy”.

No czołem. Najpierw może wyjaśnię, że bieżącego soniaka kupiłem, a właściwie dostałem w ramach przeprosin od kuzyna, stosunkowo późno. Jeśli się nie mylę, nastąpiło to dwa lata po spektakularnym debiucie sprzętu. Gdyby nie to zrządzenie losu, pewnie zaopatrzyłbym się w nią rok, a może i dwa lata później. Dlaczego? Póki co zadowalałem się sprzętem, jaki leżał w mojej ówczesnej redakcji. Jak była potrzeba, zasiadałem do rozgrywki. Cały czas czekałem na coś ekstra. Uważają mnie w moim bliskim gronie raczej za snoba niż maniaka gier. Oferowane gry z, jak to się mówi, otwartymi światami nie przemawiały do mnie, podobnie te “epickie” narracje czy historie. To nie dla mnie. Gram, żeby się na maksa rozluźnić.

Z zapowiedzi Sony wynika, że idą wytyczonym przez siebie szlakiem. Na starcie dostaniemy masę kontynuacji, a nawet rimejki. Mało mnie to jara. Choćby konsola na starcie stała po 1500 złotych, nie wyłożę tej mikrej sumy. Czekam na tytuły, które powalą mnie na kolana. Nie mam pewności, czy się doczekam.

  • Ile bym wyłożył? – na chwilę obecną nic. Choć jeśli dostanę w formie upominku, to przyjmę.

Janek Solipsysta – nawet 3 kółka za PS5 to nie będzie nazbyt wiele

„Sposobem ucieczki, jak to mówią moi krewni, są światy wirtualne”.

Miło mi, że mogę się tu wypowiedzieć. O czym wiem nie od dziś, jestem chyba przeciwieństwem Ażurowego Smoka, choć prywatnie nawet się dogadujemy. Ale do rzeczy. Dla mnie gry komputerowe to coś więcej niż w gruncie przyjemny sposób na zabicie kilku godzin czy całego wieczoru. Przenoszę się dzięki nim w inny wymiar. Świat realny, jakim go widzę, zupełnie do mnie nie przemawia, nie rozumiem, co inni mogą w nim widzieć. Sposobem ucieczki, jak to mówią moi krewni, są światy wirtualne. Te najpełniej przeżywam w formie VR, gdy korzystam z gogli. Wszystko inne przestaje mieć znaczenie.

Cieszy mnie fakt, że Sony rozwija tę technologię. Z wielu doniesień wynika, że gogle zostaną udoskonalone. To dobrze, bo nieraz – to zależy od tytułów – po kilku godzinach wytrwałego grania nieco mi się kręci w głowie.

  • Ile bym wyłożył? – właściwie trudno by było postawić przede mną zaporę w postaci ceny. Sądzę, że 3000 dałbym spokojnie. Zresztą, czy miałbym jakiś wybór?

Filomela – mój zapał, by eksplorować obszerne i nieprawdziwe światy nie słabnie

„Frapują mnie odmienne zagadnienia”.

Zdarza się, że koledzy w redakcji intensywnie rozprawiają o mocy sprzętowej. Przysłuchuję się temu mimowolnie, lecz nie zabieram głosu. To nie dla mnie. Wprawdzie całkiem nieźle się w tym orientuję – siłą rzeczy – ale bardziej frapują mnie odmienne zagadnienia.

Ostatnio czytamy na różnych serwisach, że Playstation 5 będzie mocarzem wśród konsol. Niektórzy używają barwnych określeń, jak “potwór”, “bestia” czy “brutalny gigant”. OK, niech taki będzie, w końcu mówimy o konsoli nowej generacji… Wiem jednak, że to nie wszystko. O grywalności przesądza coś innego. Gra powinna mieć “duszę”, to coś, co mnie zachęci do zawiązania z nią bliższej znajomości. Znalazłam to w wielu grach na PS4. Opowieść, narracja, coś, co pozwala mi poznać niezwykłą historię i poprzez rozgrywkę stać się jej częścią. Gry takie są prawie jak książki, które – tak na marginesie – również sobie upodobałam.

Niech mi PS5 dostarczy jak najwięcej tego rodzaju przyjemności, a będę usatysfakcjonowana.

  • Ile bym wyłożyła? – 2000 czy nawet 2500 złotych wobec moich oczekiwań nie byłoby nieadekwatną kwotą.