Nowe konsole

Amon węszy zmierzch konsol

Wszystko ma swój kres w przyrodzie. Bierzemy udział w tym nieustannym cyklu przemian. Coś musi się zestarzeć i zemrzeć, żeby ze szczątków mogło narodzić się coś nowego. Dotyczy to zarówno stworzeń jak i idei czy rzeczy. Dotyczy to także świata wirtualnego. Ostatnio padły mocne słowa na temat przyszłość – czy właściwie jej braku – konsol.

Znów konsole mają wymrzeć

Niegdyś nachodzili mnie ludzie i pytali, czy wiem, że “żyjemy w dniach ostatnich”. Odpowiadałem, że nic mi o tym nie wiadomo. Powoływali się na urywki z Pisma Świętego, które jasno potwierdzały narzuconą tezę. Cóż zrobić – odpowiadałem – jak tak to tak. Żegnałem się pospiesznie, mówiąc, że czas mnie goni. Rozumieli doskonale, w końcu to były, jak sami mówili, dni ostatnie.

W świecie gier komputerowych co najmniej od czasów Playstation 3 i bezpośredniego konkurenta ze stajni Microsoftu pojawiają się podobne proroctwa. Przy czym mówi się o kresie konsol. Każda kolejne seria konsol ma być ostatnią. A jako że świat nie znosi próżni, na rozgrywki oferowanej przez ten sprzęt miałoby się pojawić coś innego. Co? Oczywiście wciąż raczej legendarne “granie w chmurze”.

Stadia zwiastunem przełomu?

Premiera nowych konsol
Tylko nieliczni są już gotowi na zmiany

Śledząc portale branżowe zainteresowanie konsolami, zarówno bieżącymi jak i przyszłymi, nie maleje. Streaming dostępny w każdym miejscu dla każdego wciąż jest traktowany – i jak sądzimy, słusznie – jako melodia odległej przyszłości.

Niemniej zmierzch panującego porządku jest nośnym tematem. Nic dziwnego, że co jakiś czas temat wraca i jest dość szeroko komentowany. Ostatnio w tej sprawie zabrał głos prezes Qualcommu. No tak, Cristiano Amon to nie byle kto. Ale i jemu zdarzają się wypowiedzi, które nie muszą znaleźć pokrycia w prawdzie. W każdym razie w niedawnym wywiadzie stwierdził, że zapowiadana generacja konsol będzie tą ostatnią. Zwiastunem nowego miałaby być w jego ujęciu Stadia niedawno prezentowana przez Google. Microsoft też nieco w tej materii próbuje, czego przykładem technologia streamingowa xCloud… Ale to wciąż jakby mało nas przekonuje.

Dobrze, załóżmy, że Playstation 5 i nowy Xboks wygasają, wszyscy gracze przenoszą się na chmurę. Niby brzmi nieźle, wszystko fajnie, co nie? No właśnie nie, bo żeby grać w najnowocześniejsze tytuły trzeba mieć szybkie i niezawodne łącze. A z tym różnie bywa. A wiemy jako maniacy gier, że nawet lekkie utykanie płynności w transmisji rozwala całą rozgrywkę. Chwilowy lag i już gracz zostaje wytrącony z równowagi.

Słusznie też zauważają niektórzy gracze, że hardware zawsze będzie do przodu w stosunku do możliwości łączy… Gonitwa ta więc nie może mieć końca.