połączone siły Sony i Microsoft
Nowe konsole

Dwóch na jednego to banda łysego

Wspominamy czasy podstawówki, gdy na przerwie dwóch chłopaków nękało trzeciego, ten wołał rozpaczliwie, że “dwóch na jednego to banda łysego”. Wiadomo, nieraz przyjemnie powspominać. Jednak w tym przypadku chodzi o pewną analogię. W branży gier komputerowych do bandy łysego można by zaliczyć Sony i Microsoft, a gnębionym dzieciakiem byłby gigant Google. No tak,  o ile zapowiedzi płynące z obydwu obozów znajdą wkrótce pokrycie w faktach.

Dobra, to co chodzi?

Porozumienie Sony i Microsoftu?

Jakoś pod koniec minionego tygodnia światek maniaków gier obiegły sensacyjne zgoła doniesienia. Sony miałoby zawrzeć porozumienie z Microsoftem, czyli coś więcej niż tylko zawieszenie broni. W każdym razie czekaliśmy, aż nius się nieco uleży, i żeby może kolejne doniesienie rzuciły więcej światła na to zagadnienie. Niewiele się zmieniło. Niemniej pisze się o dwóch filarach współpracy.

Gry w chmurze

Pierwszy miałby dotyczyć tworzenia infrastruktury oraz wdrażania tytułów w chmurze. Japończycy nie kryją ekscytacji, pojawiają się dość bełkotliwe komunikaty o “poprawieniu wrażeń na platformach rozrywkowych”. No spoko, zawsze to lepiej, jak zostaną te wrażenie udoskonalone, trudno się temu sprzeciwiać. Phil Spencer z Microsoftu również nie kryje entuzjazmu. Ale poza tym nie dowiadujemy się o niczym konkretnym.

Pojawiają się teorie, że Sony i Microsoft sprzymierzają się przeciw zapowiadanemu dziecku Googla czyli Stadii. Naszym zdaniem byłoby to co najmniej mało poważne. Wszakże platforma ta nie istnieje, a wyszukiwarkowy mocarz ma zerowe doświadczenie w branży gier komputerowych.

Sztuczna inteligencja

nowe konsola i sztuczna inteligencja

Wśród różnych doniesień pojawia się także to o wspólnej pracy nad doskonaleniem sztucznej inteligencji. Również gitesowo, tylko że…

… No właśnie załóżmy, że jedni dogadali się z drugimi i co mamy? Duopol, zatem dwuwładztwo. Połączone siły japońsko-amerykańskie dyktują niepodzielnie warunki. Nie czują na plecach oddechu konkurencji, nie muszą się z nikim prześcigać w tworzeniu innowacyjnych rozwiązań.

 

Niektórzy uważają, że jednocząc siły giganci stworzą nową jakość, przebąkuje się czasem o efekcie synergii, jakoby 1 + 1 dawało 3 albo i więcej. Mamy obawy, że w tym przypadku nie zadziałałoby to tak, ale raczej odwrotnie…

 

No, ale poczekajmy na konkrety, żeby nie pisać kijem w kałuży.