konsola PS5
Nowa konsola Sony Nowe konsole

Niepokojące sny Totokiego

Prześcigamy się w spostrzeżeniach na temat nowych konsol. Jakie miałyby być PS5 oraz cała familia sprzętowa Xbox Scarlett? Wielu z nas optuje za VR, czyli wirtualną rzeczywistością.

Znużył ich ten wprawdzie prawdziwy, ale mdły i dość szarawy świat. Inni trzymają się mocno rzeczywistości, nie chodzą z głową w chmurach, i chcieliby po prostu rzetelnej i raczej klasycznej rozgrywki.

Bez większych obaw wybiegamy myślami w przyszłość, w której to zanurzymy się we wspaniałej rozgrywce, zapominając zupełnie o bożym świecie. Natomiast niektóre ważne osobowości z obozu Sony nie śpią zbyt dobrze. Mają poważne obawy. Jakie?

Już do tego chyłkiem przechodzimy.

Czarne chmury nad głową dyrektora finansowego

Sony wysyła pewnie swoich zwiadowców w różne miejsca, by zdobywać cenne informacje. Siły decyzyjne japońskiej korporacji rozważają “za” i “przeciw” rozmaitych rozwiązań.

Na co ostatecznie postawią jeszcze nie wiemy. Ich najwięksi konkurenci, czyli Microsoft, jak się zdaje, zbastowali i raczej nie idą w kierunku VR. Czy Sony pójdzie tą samą drogą – trudno to jednoznacznie stwierdzić.

W każdym razie to my, gracze i pismacy, jesteśmy od snucia podniebnych rojeń. Ludzie odpowiedzialni, podejmujący ważne decyzje, które przekładają się na niebagatelne kwoty pieniężne, muszą stąpać twardo po ziemi i chłodno kalkulować. Kiedy trzeba, iść do przodu, innym razem wycofać się i obudować pozycje obronne.

Ostatnio swoimi racjonalnymi lękami podzielił się z szerszą publicznością nie kto inny jak właśnie dyrektor finansowy Sony, czyli znany nam dobrze Hiroki Totoki. Zapytano go, czego się boi. Przez twarz Japończyka przeszedł skurcz bólu. Po chwili milczenia odpowiedział, że niezbyt optymistycznie spogląda na to, gdzie zmierza współczesny świat graczy i gier komputerowych.

Zagrożenie dla nowych konsoli

gry na PS5

Mowa o tym, że dużo ludzi marzy o swobodnej grze w chmurze, kiedy to nie ograniczają ich parametry sprzętu. Chcieliby bardzo grać bez pośrednictwa konsoli. Taki świat dla Totokiego jawi się jako koszmar z najmroczniejszych lat dzieciństwa.  Na obecnych – zapewne niezwykle zaawansowanych – pracach nad PS5 jego twórcy raczej nie zboczą z obranego kursu. Zresztą streaming w przypadku gier komputerowych wciąż jest raczej melodią przyszłości. Sieć po prostu nie jest jeszcze w stanie udźwignąć tak złożonych gier, z jakimi mamy i będziemy mieć w niedalekiej przyszłości do czynienia.

Totoki jest wizjonerem i zapewne widzi już świat z roku 2030. I w nim rzeczywiście może już nie być miejsca dla “pudełek” nafaszerowanych elektroniką.