Nintendo wciąż bezkonkurencyjne 47

Przyznajemy, tytuł jest mocno naciągany, ale nie mogliśmy się powstrzymać. Tak czy inaczej, żeby to odpracować, spieszymy czym prędzej z wyjaśnieniami. Owszem Nintendo jest bezkonkurencyjne, ale na rynku japoński. Poza tym właściwie nie ma z kim konkurować, co zapewne także nieco zmienia postać rzeczy.

Nintendo w kraju samurajów – a potem długo nic

Warto nieraz przestać ciągle powtarzać o formach Sony i Microsoft oraz ich rywalizacji w kontekście nowych konsol, które mają ujrzeć światło dnia już za niecały rok (planowo: schyłek 2020 roku). Rozrywka gier wideo wszakże nie ogranicz się wyłącznie do tych gigantów. Jest choćby jeszcze Nintendo, które od la trzyma mocny poziom. Należy docenić i to, że ludzi odpowiedzialni za to przedsiębiorstwo starają się chodzić dróżkami, które sami wytyczają. Nie oglądają się na to znów tak bardzo na to, co rozgłaszają konkurenci. Tym bardziej, że trudno właściwie powiedzieć, z kim konkurują. Chyba sami ze sobą.

Nie ma zupełnie z kim konkurować…

Faktem jest, że zdominowali rynek japoński i są również całkiem mocni na innych terytoriach. Niemniej konsument japoński jest bardzo specyficzny. Wystarczy spojrzeć, jakie lubi oglądać teleturnieje i co go bawi. Udział w branży gier w Kraju Kwitnącej Wiśni w ponad 80 procentach należy. Daleko w tyle stoją Sony (niecałe dwadzieścia procent) nie mówiąc już o Amerykanach, których istnienie w ojczyźnie samurajów jest czysto symboliczne.

Czy nowe konsole coś zmienią?

Pojaiwają się śmiałkowie, którzy zastanawiają się, czy pojawienie się Playstation 5 oraz konsoli Xbox Series X może podważyć ten prymat geniuszy z Nintendo. Raczej się na to nie zanosi. Przecież te platformy mogą się jedynie uzupełniać ze Switchem i w niewielkim stopniu pokrywają się z jego funkcjonalnościami.

Przypomnijmy, że siła Nintendo bierze się z legendarnych marek, jak Mario czy Zelda, które stanowią dla tej firmy dobra ekskluzywne – z którymi raczej się nie dzieli z nikim.