Nowe konsole

Porzucił intratną posadę. Gra online i zarabia w domu

Przepraszamy z góry. To prawda, tytuł trąci tanią blagą. Może wytłumaczy nas nieco fakt, że o tym tak właściwie traktuje nasz artykuł. Wszystko zaczęło się od Iana Bella i jego śmiałych poczynań na popularnej platformie społecznej, na której ludzie komunikują się poprzez ćwierkot. Co tym razem zmalował poczciwy Ian? Podzielił się swoją koncepcją według, której…

Rozbijanie banku przy pomocy nowej konsoli

Może nie wszyscy wiedzą, o kim w ogóle mowa. Tym czytelnikom przedstawiamy dyrektora The Slighty Mad Studio, czyli szefa ekipy odpowiedzialnej między innymi za Project Cars. Ostatnio dużą popularnością cieszą się jego szalone komentarze dotyczące nieistniejących przedmiotów. Głównie chodzi o nową konsolę roboczo nazwaną Mad Box. Jako pomysłodawca projektu wypowiada się o nim w samych superlatywach. Sprzęt jest “naprawdę szalony!” – nie posiada się z ekscytacji.

Ostatnio zelektryzował nas kolejnym twittem. Chodzi o to, że zapowiadana konsola ma mieć opcję gry on-line. Niby nic niezwykłego – nieprawdaż? Czasy, kiedy nas to zdumiewało, należą do dawno minionych.

Niemniej chodzi o coś jeszcze. Mamy w ogóle nie płacić za rozrywkę. I co więcej – mamy za to otrzymywać kesz. Lepiej trafić byśmy nie mogli… Ale, no właśnie, czy to realne?

Tylko krok od ziszczenia  dziecięcych snów?

spełnienie dziecięcych marzeń

Jako malcy chcieliśmy pracować w fabryce czekolady – nie znaliśmy jeszcze filmu (żadnej wersji) o oryginalnym Willy Wonce. Ewentualnie braliśmy w rachubę angaż w sklepie z zabawkami. Ci mniej pewni z nas chcieli być policjantami.

Kilka lat potem marzenia się nieco zmieniły. Zrewidowaliśmy wiele rzeczy. Ale wciąż w naszym życiu pozostało miejsce na snucie fantastycznych planów na przyszłość. Jedną z takich jest koncepcja zarabiania za siedzenie przed ekranem i pykanie w ulubione gry.

Coś takiego już istnieje. Niektóre portale czy branżowe pisma trzepią na tym gruby szmalec, poza tym jest jeszcze e-sport… Ale tym razem miałoby chodzić o coś innego.

Pieniądze otrzymywałby według rojeń Bella każdy użytkownik Mad Boksa grający on-line. Jaki mieliby w tym  interes pomysłodawcy takiego rozwiązania? Być może wyszliby na swoje, czerpiąc zyski z reklam serwowanych nam na ekranach.

Osobną sprawą jest to, jaką formę przybrałoby nasze wynagrodzenie? Raczej nie byłyby to środki, którymi byśmy dowolnie gospodarowali. Pewnie byłyby to żetony, wymienialne w sklepach podpiętych pod Slightly Mad Studio.

Ale póki co nie ma sensu rozwodzić się nad maszynką plującą strugami złota. Poczekajmy najpierw na konkrety, stąpając twardo po gruncie.