Walentynki i konsole nowej generacji 6

Gry na nowe konsole

14 lutego to data dla wielu ludzi szczególna. Zwłaszcza dla świeżo zakochanych młodych ludzi, którzy z motylami w brzuchach całują się na tłocznych ulicach, by zamanifestować swoje uczucie. Wszyscy oni myślą, że są jedyni na świecie, że nikt oprócz nich nigdy nie był ugodzony strzałą amora.

Mniejsza już z tym. W każdym razie tak się jakoś złożyło, że akurat mamy dużo czasu dla siebie, nie rozglądamy się na ostatnią chwilę za podarunkami dla wybranek. Postanowiliśmy wykorzystać ten czas. Skrzyknęliśmy się, by omówić to, co jak na razie wiemy o obydwu konsolach – czyli Playstation 5 i nowym Xboksie Scarlett.

Cena nowych konsoli

Zaczęliśmy od bardzo przyziemnej rzeczy. Dyskutowaliśmy zawzięcie o pieniądzach. Żaden z nas nie należy do rekinów finansjery, mamy dość ograniczone fundusze, dlatego kwestia ceny różnych rzeczy, nie tylko nowego Xboksa, jest dla nas niezwykle żywotna. Prześcigaliśmy się w trafnych spostrzeżeniach, dalekosiężnych wizjach. I na czymże to stanęło? Trudno właściwie powiedzieć, po ile będą stały w dniu premiery PS5 oraz Xbox Scarlett. Przypuszczamy, że ich ceny będą dość podobne. Wydatek nie powinien przekroczyć 1000 złotych, nie będzie też mniejszy niż pół patyka. Tyle póki co, jak nam się wydaje, wiemy.

Gry na konsole nowej generacji

Kolejna niezwykle ważna kwestia. Można powiedzieć, że kluczowa. No tak – mowa tu o grach. Zaczęliśmy łagodnie rozmawiać o tym, w jakie tytuły marzylibyśmy zagrać w pierwszej kolejności. Z minuty na minutę traciliśmy stoicki spokój. W końcu przekrzykiwaliśmy się jeden przez drugiego. Jeden wołał, że dla niego liczy się tylko gry obsługujące VR, czyli wirtualną rzeczywistość. Inni kazali mu milczeć i gardłowali za wielkimi narracjami, które by pozwoliły przeżywać z bohaterami niezwyczajne historie. Były i głosy za tym, że w końcu nadchodzi czas, by oprawy gier były hiperrealistyczne.

Po jakiejś godzinie się uspokoiliśmy. Doszliśmy wspólnie do takiego zdania, że przed twórcami nowych konsoli oraz devami leży twardy orzech do zgryzienia. Jak zadowolić wielotysięczną, ba wielomilionową rzeszę graczy, skoro w tak wąskim gronie, jak naszym, jest tyle rozbieżności co do nadziei i pragnień?