Nowe konsole

Walki na przechwałki

Cerny całkiem niedawno dość obszernie wypowiadał się na temat tego, jaka to wspaniała nie będzie Playstation 5. Świetnie się zaprezentował. Już byliśmy gotowi ogłosić zwycięzcę starcia konsol nowej generacji, ale Microsoft nie pozostał im dłużny. Ma być jeszcze mocniejszy!

Xbox Anaconda mocniejszy od PS5?

W końcu nie pisze o tym jakiś anonim z portalu społecznościowego, ale sam Ainsley Bowden. Człowiek ten wyraził pogląd, że nowy Xbox będzie jeszcze bardziej zaawansowany od PS5. Piszemy o “wyrażaniu poglądu”, bo niczym konkretnym ty nie poparł. W każdym razie dał dobry pretekst to podkręcania atmosfery. Bez wątpienia Sony i Microsoft są swoimi głównymi konkurentami, nieco inną drogą już dawno temu udało się Nintendo. Jednak i Playstation, i Xbox trafiają w nieco odmienne gusta. Dla każdego z graczy znajdzie się sporo miejsca na rynku. Oni doskonale o tym wiedzą, dlatego po prostu skupiają się na pracy. Przesiadują w tajemnych warsztatach i pracują nad nowym sprzętem. Podobno twórcy gier już od dłuższego czasu mają do dyspozycji dev-kity… ale nie to jest ważne.

Kreowanie sporów

Pisze się o walce, bitwie, a nawet wojnie konsol nowej generacji. Redaktorzy prześcigają się w wymyślaniu atrakcyjnych nagłówków. Pisze się często o graczach, którzy czekają w napięciu na premiery PS5 i nowego Xboksa, żeby niedługo potem przekonać się, która konsola okaże się lepsza. Tymczasem nie do końca tak jest. Portale, jak nam się zdaje, podsycają emocje, żeby maniacy gier skakali sobie do gardeł. Zdarza się, że artykuły nie służą niczemu innemu, niż tworzeniu takich konflików. Wiadomo przecież, o co chodzi. Rośnie liczba komentarzy. Internauci wchodzą ze sobą w spory. Nieraz nie brakuje mocnych określeń. I o to chodzi. Liczy się przecież klikalność. Niech wchodzą, klikają, podsyłają linki.

A miejsca wystarczy dla każdego. Tym bardziej, że zarówno Sony jak i Microsoft podążają własnymi drogami. Japończycy wierni są swej filozofii i skupiają się na tradycyjnej rozgrywce, spokojnie, harmonijnie wprowadzając nowinki technologiczne. Amerykanie kierują swoją ofertę, jak się wydaje, do młodszych graczy, którzy zaczęli swoją przygodę z wirtualną rozgrywką na przełomie XIX-XX wieku i później. Nie przywiązują tak dużej wagi do stacjonarnego sprzętu, ich żywiołem jest streaming i usługi w stylu GamePassa.

Nie ma o co kruszyć kopii, każdy się odnajdzie w tym wirtualnym świecie.