Nowe konsole

Wiemy, kto wygra bitwę nowych konsol

Nie jesteśmy aż takimi starymi zgredami, aby nie pamiętać niektórych lekcji historii, gdy chodziliśmy do liceum w wytartych jeansach. Mowa była między innymi o bitwie pod Austerlitz. Barwnie i sugestywnie okrzyknięto ją “bitwą trzech cesarzy”. Napoleon, geniusz wojskowości, pobił na łeb, na szyję sprzymierzone siły koalicji prusko-ruskiej. Dał im do wiwatu, mimo, że liczebność jego armii niepięknie się prezentowała na tle wrażych sił. Ale hart ducha, świeże koncepcje wzięły górę nad zardzewiałą musztrą.

Do roli korsykanina urasta dziś konsola Madbox. Skąd takie daleko idące pomysły?

Gracja i okrutna siła nowej konsoli

Slightly Mad Studio odpowiedzialni za ową “skrzynię obłędu” nie patyczkują się w swoich zapowiedziach, nie krygują się, ani nie skradają, by uderzyć z zaskoczenia. Wręcz przeciwnie, bez kozery ogłaszają swoje nienarodzone jeszcze dziecko jako “najpotężniejszą konsolę świata”. Cóż, budzi to nasz podziw. Na Sony i Microsoft zapewne padł blady strach. Nie wiedzą, gdzie podziać swoje spojrzenie. Być może zastanawiają się, czy dalej w to brnąć, może lepiej zrezygnować, przerzucić się na inną branżę? Zapowiadana klęska może ich do reszty zdruzgotać. Dziesiątki dużych dyrektorów i setki małych stracą posady… Na zgliszczach swój sztandar wzniosą odważni, bezkompromisowi chłopcy ze Slightly Mad Studio. Ten załopocze triumfalnie, dając znać graczom z całego świata, na czym mają grać.

Nowa konsola ma być uosobieniem brutalnej, zwierzęcej mocy i gracji łabędzie. Jakże to?

Gracja łabędzia

Madbox

“Szalone pudło” według zapowiedzi ma się cechować lekkością łabędziego puchu. Nie będzie ciężkim grzmotem, typowo stacjonarnym sprzętem, którego nie ma się sił przestawić nawet w trakcie wiosennych porządków. Niezbyt silne dziecko chwyci go w jedną – słabszą – rękę i dowolnie usytuuje. W pionie, poziomie, skosie – jak mu będzie najwygodniej. Ciekawe, czy można go przymocować do sufitu przy pomocy cieniutkiego włosa?

Moc brutalnej kreatury

brutalna nowa konsola

Wdzięk to wiele. Ale nie wszystko, czego żądamy. Jako gracze pragniemy mocy dzikich zwierząt. Taką ma wręcz epatować zapowiadana platforma do gier. Obsługa 4K i imponujący klatkaż to w tym przypadku formalność. Podobno mamy uczestniczyć w VR wyświetlanej w jeszcze większej liczbie fps-ów – sięgającej nawet 90.

Tylko czy nasze oczy i mózgi wytrzymają kontakt z tą subtelną na pozór, a rzeczywiście brutalną kreaturą? Odważymy się to sprawdzić!