Zabawka na korbkę 136

Prawdę mówiąc, czujemy już delikatny przesyt natłokiem doniesień, często niewiele wartych, na temat konsol nowych generacji, które mają zadebiutować na przyszłą gwiazdkę. Mamy wrażenie, że od co najmniej roku krążą na forach i portalach gamingowych te same informacje, tyle że przybierają nieco inną formę. Dlatego z niekłamaną przyjemnością przyjęliśmy informację, które nijak nie wiąże się ani z Sony, ani amerykańskim Microsoftem.
Chodzi o zabawkę na korbkę.

Kto za tym stoi?

“Zabawka na korbkę” – czyżbyśmy mieli powrót prastarych zabawek? Mało już kto z nas pamięta sześcienne pudełeczka z korbką, które nakręcało się, aby wypuścić szalonego pajacyka. Być może na starych strychach pod gęstą osnową pajęczyny zalegają  gdzieniegdzie podobne modele. Tymczasem chodzi o coś nieco innego. 
Zacznijmy jednak od twórców całego przedsięwzięcia. To znana dobrze przez gamerów i fanów nowych technologii marka Panic. Inc. Słynęli dotąd jako twórcy software’u. Firma powstała w 1999 roku jako wspólny projekt panów Franka i Sassera, Najpierw wydali głośnego “klienta FTP”, aby przypomnieć o sobie po wielu latach wypuszczając grę Firewatch. Teraz przyszła kolej na sprzęt.

Mowa o przenośnej konsolce o nazwie Playdate. To kwadratowa “zabawka” wielkości dłoni. Po lewej stronie mamy “krzyżaka” a po prawej dwa guziki, które aż proszą się, aby je naciskać. Z boku wystaje korbka, która może się przydać w niektórych grach (być może np. wędkarskich). Konsolka przypomina nieco gameboya, tylko sprawia wrażenie – przynajmniej na zdjęciach – jeszcze poręczniejszej.

Mówi się również o nieposkromionym potencjale wbudowanych głośniczków, czy rzeczywiście serce podejdzie nam do gardła, gdy usłyszymy basowe tony? Zobaczymy. Rzecz wydaje się ciekawa także pod innym względem. Chodzi o gry.

Zostawmy ich w spokoju. Tym razem to nie robota cyklistów.


W co zagramy?

Póki co o tytułach niewiele napiszemy, bo też nasza wiedza jest właściwie zerowa. Niemniej powiedziano, że każdy posiadacz tego wdzięcznego sprzętu będzie miał możliwość zagrania w 12 tytułów, ale… po kolei. Będą się automatycznie instalowały w naszej konsolce, jedna tygodniowo przez 12 tygodni. Sama liczba “12” jest zapewne nieprzypadkowa, ale bardzo symboliczna.

Mówi się o bardzo różnych grach. Każdy ma dostać coś dla siebie. Spodziewamy się więc zarówno “tradycyjnych” gierek jak i nowatorskich, żeby nie powiedzieć – eksperymentalnych.