Nowe konsole

Battlefield: Bad Company 3 – powrót ekipy

Spoglądamy na nasze niektóre okładki naszych gier i myślimy, jak ten czas pędzi. To prawda, to już prawie dziewięć lat, odkąd z uśmiechem na ustach rozpakowywaliśmy Battlefield: Bad Company 2. Przez tyle lat wiele się zmieniło. Ale pewne rzeczy pozostają takie same. Wciąż lubimy się skrzyknąć i przyciąć wspólnie w tego wojennego shootera. Co nam pozostaje? No właśnie okazuje się, że trzecia odsłona serii stosunkowo niedługo trafi pod nasze kryte strzechą chaty…

2020 rok – powrót ekipy?

W 2014 roku Karl-Magnus Troedsson ze szwedzkiego studia Dike zdobył się na szczere słowa w wywiadzie z ekipą Eurogamera. Oświadczył, że nie przystąpili do pracy nad kontynuacją Złej Kompanii. I nie chodziło wcale o to, że zajęci byli innymi pracochłonnymi projektami.  Po prostu nie wiedzieli jeszcze, czego oczekiwali od nich gracze. Za zadanie postawili sobie to, by uświadomić sobie, co w serii Bad Company fanom spodobało się najbardziej. A następnie tych rozwiązań się trzymać, a nawet je ulepszać, aby tylko nie popsuć serii.

No i słusznie, przecież gry są tworzone dla graczy, a nie indywidualnych ambicji. Szkoda, że nie wszystkie ekipy wychodzą z tego samego założenia, ale to raczej temat na inny wpis…

Tymczasem od uroczystych słów Troedssona upłynęło parę latek i oto… nareszcie konkrety ze szwedzkiego obozu!

Jeszcze większa rozwałka?

Srogość.

Na własną rękę wysondowaliśmy nadzieje i zapatrywania wielbicieli wirtualnej rozrywki. W Battlefield: Bad Company dobrze ocienia się fabułę. Naprawdę wciąga i to już przy pierwszych misjach. Nie jest specjalnie długa czy rozbudowana, ale ładnie przykrojona. Rzeczywiście angażujemy się w rozgrywkę. Również bogactwo scenerii należy poczytać tej grze za spory atut. Raz brodziliśmy po pas w śniegu, podziwiając skutą lodem arktyczną scenerię, aby już wkrótce przenieść się na piaski pustynne.

Oczywiście najwięcej frajdy daje tryb multiplayer. Niemniej w pojedynkę również nieźle się grało. Przeciwnicy nie byli zupełnie bezrozumnymi botami, strzelanie do nich nie było tak łatwe jak strzelanie do chorych kaczek.

W pierwszej części serii mogliśmy niszczyć otoczenie. W drugiej wyrządzaliśĶy jeszcze większe demolki. Choć z drugiej strony dało się to robić z precyzją, aby druzgotać dla celów taktycznych tylko wybrane elementy świata.

Nie mielibyśmy nic przeciwko, abyśmy w Battlefield: Bad Company 3 otrzymali jeszcze większe pole do subtelnego niszczenia.

Liczymy, że powróci charakterny Preston Marlowe, którego stary stawał na frontach II Wojny Światowej.

Gra na nowe konsole?

Sądząc po przeciekach, już w przyszłym, tj. 2020, roku nastąpi premiera tytułu. Niektórzy łączą tę datę z czasem, gdy debiutować będą Playstation 5 i Xbox Scarlett. Wysnuwają stąd wniosek – że gra pojawi się na obydwu next-genach.

Dla nas nie jest to takie oczywiste, bo niby czemu. Choć i taką opcję bierzemy w rachubę.